Wypożyczenie samochodów Włochy
Włochy mieszczą w sobie trzy różne podróże i jedną wspólną kierownicę. Z północy, gdzie autostrady są równe jak linijka, a Alpy wyglądają przez szybę po lewej. Ze środka, gdzie trasa SS z Toskanii do Umbrii wije się między cyprysami i nie spieszy się donikąd. Z południa, gdzie ruch w Neapolu jest nieco głośniejszy niż polski podręcznik PDD, a serpentyny SS163 potrafią wycisnąć z pasażera uwagę po raz pierwszy od Warszawy.
Dlatego w Trasie Marzeń nie piszemy “wypożyczalnia aut we Włoszech”. Piszemy osiem różnych miast — bo wyjazd z Rzymu, wyjazd z Bari i wyjazd z Katanii to trzy różne wakacje.

Trzy Włochy, jedna kierownica
Północ to Lombardia, Toskania i Emilia — kraj szybkich autostrad, Alp w tle i regionów, w których znaczek “Area C” w Mediolanie i “ZTL” we Florencji mają większe znaczenie niż sama trasa. Tu samochód naprawdę zaczyna działać dopiero za miastem: przy jeziorze Como, na bocznych drogach Chianti, na A12 wzdłuż wybrzeża Ligurii. Mediolan i Piza to nie cele, to początki.
Południe — Lacjum, Kampania, Apulia — ma inny rytm. Drogi są węższe, miasta gęściejsze, a różnica między A1 a drogą prowincjonalną widoczna gołym okiem. To tu zaczynają się Amalfi (SS163), trulli Alberobello, klify Polignano, Matera i pięć kolorów Positano. Rzym i Neapol są wielkie, ZTL-e strasznie skuteczne — dlatego odbieramy auto z lotniska, omijamy centrum i wracamy do niego metrem.
Wyspy to osobna kategoria. Katania, Palermo i Cagliari nie są etapami dłuższej trasy po kontynencie — są całymi wakacjami same w sobie. Sycylia i Sardynia wymagają auta od momentu wylądowania, kilometraże są mniejsze niż na kontynencie, ale czas przejazdu większy: droga z Katanii do Palermo to cztery godziny przez góry, nie dwie jak sugeruje mapa.
Praktyka
Autostrady we Włoszech są płatne biletem, nie winietą. Na wjeździe pobieramy kartonik, na wyjeździe płacimy przy bramce — gotówką, kartą albo przez Telepass (u nas zwykle go nie ma, więc pas “Telepass only” omijamy jak ogień). Z Rzymu do Neapolu (A1) zapłacimy koło 15 €, z Mediolanu do Florencji (A1) około 28 €. Na niektórych odcinkach na Sycylii i Sardynii autostrady są darmowe — A19 między Palermo a Katanią to przyjemny wyjątek.
ZTL (zona a traffico limitato) to największa pułapka dla turysty. To elektronicznie monitorowane strefy w historycznych centrach — Rzym, Florencja, Mediolan, Bolonia, Siena, praktycznie każde większe miasto. Wjazd bez pozwolenia = 90–150 € mandatu, listownie, kilka tygodni po powrocie. Dlatego reguła jest prosta: nocujemy i parkujemy poza ZTL, do centrum idziemy pieszo albo metrem. Nawet jeśli hotel “ma wjazd”, pytamy GM pisemnie — rzeczywisty wjazd często wymaga wcześniejszej rejestracji w systemie komuny.
Mediolan ma dodatkowo Area C (centrum, opłata 5 €/dzień) i Area B (szersza strefa, zakaz wjazdu dla starszych diesli). Samochody elektryczne wjeżdżają darmowo. Wypożyczalnia zwykle nas informuje, czy auto spełnia Area B — jeśli tak, dostajemy naklejkę na szybę.
Tempo. 50 km/h w terenie zabudowanym, 90 na drogach pozamiejskich, 110 na drogach szybkiego ruchu i 130 na autostradach (100 gdy pada). Włochy są jednym z niewielu krajów, gdzie dolne piętro limitu działa dosłownie — fotoradarów jest dużo, autovelox na A14 między Bari a Pescarą to klasyka.
Dokumenty i wiek: od 21 lat (czasami dopłata za młodego kierowcę do 25 lat), polskie prawo jazdy plus dowód osobisty wystarczą. Paszport przyda się na Sardynii i Sycylii przy odbiorze na lotniskach regionalnych.
Osiem miast, osiem rytmów
Rzym — miasto, w którym auto służy do wyjazdu za miasto. Tivoli, Castelli Romani, Orvieto w zasięgu jednego przedpołudnia, ale sam Rzym objeżdżamy komunikacją miejską.
Neapol — wjazd w SS163 za Sorrento i droga Amalfi — Positano — Ravello. Ruch jest gęstszy niż gdziekolwiek we Włoszech, ale Amalfi bez auta zajmuje trzy autobusy i cały dzień.
Bari — najtańsza brama do Apulii. Alberobello, Ostuni, Polignano a Mare, Lecce — piętka Włoch na jednym lotnisku BRI.
Mediolan — nie dla miasta, dla jezior. Como, Maggiore, Bergamo i alpejskie Piemonte w weekendowym zasięgu MXP.
Piza — tańsza od Florencji brama do Toskanii. Lucca, San Gimignano, Volterra, a bocznymi drogami do Cinque Terre.
Katania — wschodnia Sycylia, Etna w 30 km i Taormina w 50. Cztery dni, 280 km, widoki lawy na wulkanie i baroku w Noto.
Palermo — zachodnia Sycylia. Cefalù, Monreale, Segesta, zatoka San Vito lo Capo. Uliczki starego miasta wymagają małej skrzyni i cierpliwości.
Cagliari — Sardynia, czyli Włochy, które nigdy nie czuły się Włochami. Costa Verde, nuragi Barumini i 380 km wokół południa wyspy.
Osiem łuków — osiem różnych kluczy
Każdy kraj w Trasie Marzeń ma swój rytm i swoje wymagania wobec kierowcy. Zacznij wyjazd od wyboru auta — to pierwszy i najważniejszy próg.
Sezon
Najlepsze miesiące na Włochy z autem to kwiecień–czerwiec i wrzesień–październik. W lipcu i sierpniu drogi na Amalfi stają, Sycylia ma 35 °C w południe, a ceny aut potrafią podwoić się w weekend. Marzec i listopad działają w Lacjum i Toskanii, ale na wyspach bywa chłodno i deszczowo. Zima — realnie tylko Mediolan (jeziora), jeśli ktoś nie boi się pustki poza sezonem.
Jedna rzecz jest pewna: cokolwiek wybierzemy, pierwsze trzydzieści kilometrów zawsze poczuje się inaczej niż ostatnie. Włochy za kierownicą mają tę właściwość, że nie dają się zapamiętać jako “jeden kraj”. I właśnie dlatego lubimy je ośmiokrotnie.