Wypożyczenie samochodów Chorwacja — Dalmacja i Istria samochodem
Dla Polaków Chorwacja to nie jest świadoma decyzja — to odruch lata. Od lipca aż do końca sierpnia A1 między Zagrzebiem a Splitem potrafi pachnieć polskimi tablicami silniej niż autostrada A4 pod Katowicami, a w Makarskiej kelner zagada po polsku szybciej, niż zdążysz otworzyć menu. My, redakcja Trasa Marzeń, traktujemy Chorwację osobno nie dlatego, że jest egzotyczna, lecz dlatego, że każdy, kto tam był raz, myśli, że ją zna — a tymczasem między Pulą a Dubrownikiem jest sześćset kilometrów i trzy różne kraje.

Trzy Chorwacje, jedna kierownica
Mapa Chorwacji to nie jedno wybrzeże, to trzy osobne. Istria — najbliższy zakątek, 15 godzin jazdy z Warszawy, półwysep, który bardziej pachnie Włochami niż Bałkanami. Trufle, Rovinj z weneckim kampanille, Motovun na wzgórzu i Pula z rzymskim amfiteatrem w środku zwykłego miasta. To Chorwacja “na weekend majowy z autem z Polski”.
Dalmacja to serce — od Zadaru przez Split do Dubrownika. Kamień biały jak kość, morze ciemne jak atrament, mury, mury i jeszcze raz mury. Tu się leci, tu się wypożycza, tu się zaczyna prawdziwą pętlę. Split jako baza środkowej Dalmacji, Dubrownik jako koniec świata na południu, Zadar jako brama dla tych, co chcą Plitvice i Kornati w jednym wyjeździe.
Wyspy są osobnym kontynentem — Hvar, Brač, Korčula, Vis. Bez auta nie da się z nich wyjść poza turystyczny port, z autem dostajesz lawendowe pola Starego Grada, opustoszałe zatoczki i serpentyny, których nie ma w żadnym przewodniku. W naszym spisie wyspa jest jedna — Hvar — bo na niej ma to sens; na Brač i Korčulę wozimy czasem auto z kontynentu, ale o tym już w city-landingach.
Praktyka — co się zmieniło
Chorwacja od 1 stycznia 2023 płaci w euro. Koniec z wyciąganiem kun z bankomatów, koniec z przewalutowaniem przy każdym parkingu. Strefa Schengen ta sama od stycznia 2023 — granica z Węgrami i Słowenią bez kontroli, granica z Bośnią i Serbią jest, ale dla obywateli UE to formalność. Euro, Schengen, dowód osobisty wystarczy.
Druga rzecz: most Pelješki otwarty w lipcu 2022. Ten 2,4-kilometrowy most łączy Komarnę z półwyspem Pelješac — co w praktyce oznacza, że jedziesz ze Splitu do Dubrownika bez przekraczania granicy z Bośnią w korytarzu Neum. Przed 2022 trzeba było dwa razy pokazywać dokumenty i dwa razy czekać w kolejce po 40 minut; dziś to jeden gładki odcinek autostrady D8 plus nowy most. Logistyka Dalmacji zmieniła się tego dnia.
Autostrady: A1 (Zagrzeb — Split — dalej do Ploče i Pelješca), A6 (Zagrzeb — Rijeka) i A7 (Rijeka — granica słoweńska). Wszystkie są płatne w systemie bramkowym — bierzesz bilet przy wjeździe, płacisz przy zjeździe, karta lub gotówka. Zagrzeb–Split to około 25 €. Winiet w Chorwacji nie ma, w przeciwieństwie do Słowenii i Austrii, przez które pewnie jedziesz.
Paliwo oscyluje wokół 1,50–1,60 €/l (benzyna 95), diesel podobnie. W Polsce może być taniej, w Niemczech drożej — warto tankować na ostatniej słoweńskiej stacji przed granicą. Limity: 50 w mieście, 90 poza, 110 na drogach ekspresowych, 130 na autostradach. Policja drogowa jeździ w cywilnych Skodach i nie toleruje prędkości powyżej 150 — mandat płatny od ręki, dla obcokrajowców na miejscu, bez możliwości “załatwiam w Polsce”.
Parkingi w centrach (Split, Dubrownik, Zadar, Rovinj) są strefowe i drogie — 3–4 €/h latem. Min. wiek wynajmu: 21 lat, młodszy kierowca często 23 z dopłatą. Przy odbiorze — jak wszędzie — sprawdzaj felgi z czterech stron i pytaj o politykę paliwową (full-to-full jest standardem).
Sześć miast, sześć rytmów
Split to najbardziej oczywisty wybór na środkową Dalmację. Baza przy lotnisku SPU, potem jeden dzień na Trogir i Primošten, drugi na Omiš i Makarską Riwierę, trzeci na Park Krka. Ceny od 90 zł/dzień.
Dubrownik to koniec drogi i początek najciekawszej pętli — Pelješac z ostrygami w Stonie, Cavtat na południu, park Mljet promem z Peljesca. Od 95 zł/dzień, lotnisko DBV leży 18 km od starego miasta.
Zadar jest tańszą bazą północnej Dalmacji — 80 zł/dzień, a z niego do Plitvic masz bliżej niż ze Splitu. Z Zadaru robimy Paklenicę, Nin, Kornati na dzień łodzią.
Pula i cała Istria — najbliższy cypel od Polski. Pula od 80 zł/dzień, a stąd Rovinj, Motovun i Hum (najmniejsze miasto świata, poważnie) są w zasięgu dwóch godzin każdy.
Rijeka to brama Kvarneru — Opatija ze secesyjnymi willami, wyspa Krk połączona mostem z lądem i Gorski Kotar, gdzie w sierpniu jest 22 stopnie, kiedy w Splicie jest 34. Od 80 zł/dzień.
Hvar to jedyna wyspa w naszym spisie — wyspa lawendy, serpentyn i Pakleni Islands na horyzoncie. Od 95 zł/dzień, auto wozi się promem ze Splitu lub z Drvenika.
Osiem łuków — osiem różnych kluczy
Każdy kraj w Trasie Marzeń ma swój rytm i swoje wymagania wobec kierowcy. Zacznij wyjazd od wyboru auta — to pierwszy i najważniejszy próg.
Sezon
Lipiec i sierpień — sezon polskich wakacji. Chorwacja wtedy jest drogą (ceny wynajmu ×1,8 w porównaniu do maja), zatłoczoną (parkingi pełne od 10:00), ciepłą (32–35 °C, morze 26 °C). Jeśli musisz jechać z dziećmi w wakacje szkolne — jedź, ale bukuj auto w styczniu, a nie w czerwcu.
Maj, czerwiec, wrzesień to nasz ideał. Temperatury 22–28, morze już ciepłe od końca maja, lawenda na Hvarze kwitnie właśnie w czerwcu, a winnice Pelješca jesienią wyglądają jak Toskania, tylko bez Toskanii. Wrzesień w Dubrowniku — drugie najlepsze miesiące w roku, po majowym weekendzie z kwitnącymi oleandrami.
Październik i listopad — Chorwacja schłodzona, tania, prawie pusta, ale już bez kąpieli. Istria latem to trufle białe (listopad), a Gorski Kotar w październiku jest koloru miedzi. Zima to niska taryfa wynajmu (od 50 zł/dzień), ale wiatr bura na A1 koło Velebitu potrafi zamknąć autostradę na 24 godziny.