Wypożyczenie samochodów Portugalia — przewodnik po miastach
Portugalia zaczyna się tam, gdzie kończy się lotniskowa hala, a na zewnątrz czeka pierwsza rotunda ze znakiem “Lisboa” albo “Porto”. Pięć naszych miast to pięć różnych wjazdów do tego samego kraju — i każdy prowadzi w inną stronę kompasu. My, redakcja Trasa Marzeń, uważamy, że Portugalii nie da się zrobić jednego razu; trzeba wybrać jedną bazę i jeden rytm.

Trzy drogi, jedna Portugalia
Na mapę kraju patrzymy przez trzy podregiony. Estremadura i Lizbona to klasyk — stolica, Sintra za rogiem, a na zachodzie kończy się kontynent. Baza w Lizbonie oznacza jedno: w środę lecisz, w czwartek piłeś ginjinhę w Alfamie, w piątek o 9:00 jesteś w Pałacu Pena, o 15:00 w Cabo da Roca, o 19:00 z powrotem w mieście. W jeden dzień trzy pocztówki.
Norte i Douro to osobna Portugalia — ciemniejsza, chłodniejsza, winiarska. Porto jest mniejsze i bardziej przyziemne niż Lizbona, ale za to Douro płynie pod oknem i można je spokojnie prowadzić autem przez dwa dni. Do Guimarães jedzie się z Porto krócej niż z Warszawy do Łodzi, a Aveiro z jego kanałami to zupełnie inny świat w godzinie drogi. Algarve i Madera to dwa zupełnie różne scenariusze: Algarve to południe kontynentu — urwiska, Atlantyk, plaże — a Madera to wulkaniczna wyspa pół tysiąca kilometrów na zachód od Maroka, z 1818 metrami Pico Ruivo i drogami, które serpentynują przez chmury.
Praktyka: co musisz wiedzieć przed wyjechaniem
Portugalia jeździ po prawej, jak my. Limity wynoszą 50 w mieście, 90 poza, 120 na autostradach. Od dwudziestu kilku lat kraj eksperymentuje z elektronicznymi opłatami drogowymi (portagens SCUT) — na autostradach A22, A24, A25 i kilku innych nie ma bramek, tylko kamery, które czytają tablice. To jest największa pułapka wynajmu w Portugalii: jeśli wypożyczalnia nie ma zainstalowanego urządzenia Via Verde albo Easy Toll, a przejedziecie taką autostradę, po kilku tygodniach dostaniecie mandat z narzutem administracyjnym. Dlatego przy odbiorze zawsze pytamy, czy w samochodzie jest aktywne urządzenie — i czy opłaty będą doliczone do karty na koniec wynajmu. Wszystkie duże firmy to mają, ale warto to jawnie potwierdzić.
Winiet w Portugalii nie ma — nie musisz niczego kupować przed wjazdem. Benzyna oscyluje wokół 1,70–1,78 €/l, diesel trochę taniej. Parkowanie w centrach Lizbony i Porto jest płatne (strefa EMEL w Lizbonie 1,60–2,40 €/h, strefa E w Porto 1,20 €/h), a parkingi kryte chodzą po 12–18 € za dobę. W Algarve poza sezonem jest dużo prościej — często darmowo. Na Maderze jest niebieska strefa za 0,80 €/h, a większość hoteli daje własny parking w cenie.
Dokumenty standardowe dla UE: prawo jazdy i dowód albo paszport, minimalny wiek 21 lat (niektóre firmy 23). Rezerwację potwierdzoną na lotnisku trzeba pokazać razem z kartą kredytową, bez niej kaucji się nie blokuje. Przepisów, o których czasem zapominają poloniusze: w każdym aucie trzeba mieć kamizelkę odblaskową i trójkąt (zawsze są w bagażniku wynajmu), a policja drogowa jest tu wyjątkowo uprzejma — dopóki nie kusicie losu prędkością na A1.
Pięć miast, pięć rytmów
Lizbona to najbardziej oczywisty wybór i zarazem najlepszy na pierwszy raz. Baza w pobliżu lotniska LIS, potem dzień w mieście bez auta, a auto dopiero na wycieczki: Sintra, Cascais, Cabo da Roca to jeden dzień; Évora i pola Alentejo to drugi; Óbidos i Nazaré trzeci. Ceny startują od 85 zł/dzień.
Porto jest tańsze (od 80 zł/dzień) i ma inny charakter — mniej pocztówkowe, bardziej prawdziwe. Stąd idzie się w Dolinę Douro (co jest najładniejszym winiarskim roadtripem, jaki mamy w Europie), do Aveiro nad lagunę, do Guimarães, gdzie “urodziła się Portugalia”. Lotnisko OPO jest blisko miasta i bez korków.
Faro to brama Algarve — niepozorne lotnisko przy samej plaży, auto w dziesięć minut i już jesteś w Tavirze albo w Silves. Z Faro robimy całe Algarve w dwa dni, od Cacela Velha na wschodzie po Sagres na końcu świata. Od 85 zł/dzień.
Funchal (Madera) to zupełnie inna poezja. Wyspa, którą można objechać po obwodowej drodze w trzy dni, ale każdy kilometr zajmuje dwa razy więcej niż na kontynencie — bo serpentyny i bo widok. Od 100 zł/dzień, z rezerwacją małego SUV-a koniecznie.
Lagos to najbardziej przystępna baza na zachodnim Algarve. Z Faro to godzina drogi, ale kto raz zobaczy Ponta da Piedade, ten zrozumie, czemu warto zostać dłużej. Od 90 zł/dzień.
Osiem łuków — osiem różnych kluczy
Każdy kraj w Trasie Marzeń ma swój rytm i swoje wymagania wobec kierowcy. Zacznij wyjazd od wyboru auta — to pierwszy i najważniejszy próg.
Sezon
Portugalia jeździ się właściwie cały rok, ale nasz rytm to kwiecień–październik. Lizbona i Porto najprzyjemniejsze są w maju, wrześniu i październiku — cieplej niż w Polsce, ale bez lipcowego pieca. Algarve działa od marca do listopada, najlepszy kompromis to maj i wrzesień. Madera jest osobnym kalendarzem: tam 20 stopni jest w lutym i 25 w sierpniu, więc leci się tam wtedy, kiedy Polska marznie. Na Dolinę Douro jedziemy w październiku, kiedy winnice robią się miedziane — to jedyny moment, kiedy Portugalia wygląda jak pocztówka z Toskanii. Nigdzie w kraju nie ma prawdziwej zimy, ale w styczniu i lutym w Porto potrafi przez tydzień padać bez przerwy — warto mieć plan B.